Te dość radykalne obowiązki dostawców Internetu to efekt rozporządzenia prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Firmy, organizacje i operatorzy telekomunikacyjni świadczący usługi dostępu do Internetu Białorusinom mają przez rok przechowywać dane użytkowników sieci radiowych i hotspotów oraz informacje o stronach, które odwiedzali.
Dostęp do danych pochodzących z sieci WLAN i hotspotów ma KGB, MSW oraz operacyjno-analityczne centrum przy prezydencie, które ma kontrolować sieć Internet. To kolejna, po tradycyjnej prasie, radiu i telewizji, forma kontroli społeczeństwa przez Łukaszenkę, który jest prezydentem Białorusi od 16 lat.
W przyszłym roku Łukaszenka ponownie chce starać się o fotel prezydencki. Z Internetem w garści będzie mu łatwiej. Niekorzystne dla prezydenta witryny zostaną po prostu zablokowane.
Źródło: Telepolis